Łuk głupoty

No i zaczęło się.Wcześniej niż przypuszczałem. Pytany często o to dlaczego tak zdecydowanie opowiadam się przeciwko rządom  PiS odpowiadałem, że wolę żebyśmy koncentrowali swoją uwagę i wydawali dostępne środki na budowę autostrad, modernizację linii kolejowych, na darmowe podręczniki dla pierwszoklasistów, niż na wznoszenie kolejnych pomników. Wyobrażałem sobie, że  początek rządów prezesa zdominują dyskusje, a może nawet i awantury  samorządowców o to, w którym miejscu i jakiej wielkości ma stanąć kolejny pomnik.
Dzisiaj nie muszę już pobudzać swojej wyobraźni. Mamy oficjalną informację, że w centrum Siedlec wkrótce stanie okazały (podobno największy z dotychczasowych, czy większy od Lenina?)  pomnik prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Wprawdzie jeszcze brakuje nieco pieniędzy na jego wykończenie, ale to podobno kwestia tygodni.  Równocześnie w kraju za sprawą byłego, kabaretowego kandydata na prezydenta Jana Pietrzaka, rozpoczyna się dyskusja nad jego propozycją budowy Łuku Triumfalnego, upamiętniającego wydarzenie sprzed stu lat, w którym Polacy obronili świat przed bolszewizmem.
Pojawienie się tych dwóch informacji równolegle pozwala przypuszczać, iż jest to początek jakiejś akcji. Skóra cierpnie! Co oni jeszcze wymyślą?
Do niedawna o wschodniej części Polski mówiono jako o ścianie biedy i powodowanego nią płaczu. Ale to właśnie tam przybywa nam pomników i monumentów. Będą kolejne. Wszystko podobno ze składek ludzi. Zatem ludzie tam bogaci i w pieniądze, i w „gospodarcze” inicjatywy.
Pierwsze potrzeby narodu zostały zaspokojone. Są autostrady, nowe drogi lokalne, hale sportowe, nowoczesne centra handlowe, spadające bezrobocie,  maluchy zamieniliśmy na fordy, fiaty i mercedesy. Czego nam brakuje? Pomników!!!
A może by tak w Siedlcach i gdzie indziej nową ścieżkę rowerową ludziom urządzić, komunalne kamienice otynkować, w parku nowe ławki postawić i plac zabaw dla dzieci uporządkować?

Akcja promocyjna polskich owoców w Senacie

jabłka6 sierpnia 2014 r. w Senacie odbyła się akcja  promująca polskie owoce pod hasłem: „Zjedz jabłko wspólnie z marszałkiem Senatu”. Wzięli w niej udział senatorowie ze wszystkich klubów parlamentarnych. Obecni byli marszałkowie: Bogdan Borusewicz,  Stanisław Karczewski, Maria Pańczyk-Pozdziej, Jan Wyrowiński, a także prezes Związku Sadowników RP Mirosław Maliszewski. Marszałek Bogdan Borusewicz, wicemarszałek Stanisław Karczewski i prezes Mirosław Maliszewski zachęcali do jedzenia polskich owoców, będących znakomitym dodatkiem do codziennej  diety i służących zdrowiu. Jabłka i śliwki dostarczone przez sadowników z okolic Grójca zostały zjedzone przez senatorów i licznie przybyłych przedstawicieli mediów.

„Przy okazji posiedzenia Senatu chcieliśmy z przewodniczącym Związku Sadowników pokazać naszą solidarność z tymi, których sankcje rosyjskie dotykają” – powiedział marszałek Bogdan Borusewicz. Dodał, że rosyjskie embargo nie ma żadnego związku z jakością polskich jabłek, a także innych owoców i warzyw. Są to sankcje polityczne, które dotykają zarówno polskich producentów, jak i rosyjskich konsumentów.

„To nie UE wprowadziła zakaz eksportu jabłek do Rosji, a są to sankcje rosyjskie, które nie mają żadnego związku z jakością jabłek. Są to sankcje polityczne, które dotykają polskich producentów, ale także rosyjskich konsumentów. Rosja musi wiedzieć, że na rosyjskie restrykcje będzie wspólna odpowiedź wszystkich ugrupowań politycznych i całego polskiego społeczeństwa” – podkreślił marszałek Senatu.

Wicemarszałek Stanisław Karczewski powiedział, że zamierza promować polskie jabłka podczas spotkania z chińską delegacją, 8 sierpnia. „Mam zamiar oczarować ich naszymi jabłkami. Bardzo aktualne jest powiedzenie <<jedno jabłko z wieczora i nie ma doktora>>” – stwierdził wicemarszałek Senatu.
senat3 senat2 senat1

WYGŁUP PREZESA

WŁADZA zamiast SITWA. Media nagłośniły. Nie trzeba wyjaśniać. Warto natomiast zwrócić uwagę na reakcje prezesa Kaczyńskiego. Według niego firma, która zabroniła użyć mu na bilbordach słowa SITWA stanowi dowód na istnienie cenzury politycznej. Wypowiedź tę należy traktować chyba jako wygłup polityczny czy też objaw starczej sklerozy prezesa. Do dzisiaj w Polsce żyją dziennikarze, aktorzy, poeci, pisarze którzy doskonale wiedzą bo pamiętają czym była cenzura i że jej istnienie gwarantował odpowiedni urząd. Dzisiaj nie mamy takiego urzędu, a to że w ogóle brak jakiejkolwiek cenzury najlepiej świadczą publicznie wypowiadane , zupełnie bezkarnie, oskarżenia i obelgi pod adresem rządzących. Gdyby była jakakolwiek cenzura, to prezes i wielu jego kolesiów zapewne nie mogłoby się tak bezkarnie prezentować publicznie.
Warto natomiast zwróci tutaj uwagę na zachowanie firmy, która to dla prezesa wydaje się być synonimem znienawidzonego w czasach komunistycznych Urzędu Kontroli … Oto mamy namacalny dowód, że nie wszyscy jeszcze w Polsce zwariowali i że trudno znaleźć takich, którzy przejęli retorykę politycznych oszołomów. Są firmy, instytucje i ludzie którzy doskonale rozumieją co oznacza słowo sitwa i że ma się ono nijak w odniesieniu do osób sprawujących funkcje kierownicze w państwie.
To nie elementy cenzury ograniczają możliwości upubliczniania oszczerstw i obrzucania konkurentów politycznych błotem, ale przyzwoitość i odpowiedzialność ludzi prowadzących działalność gospodarczą, tworzących miejsca pracy i zarządzających także państwem. Bardzo czytelna także i na wspominanych przez prezesa taśmach troska o to, by Polską nie zaczęli przypadkiem rządzić ludzie z jego otocznia , zasługujące na uznanie decyzje człowieka czy grupy ludzi nie godzących się na zwykłe chamstwo, dają nadzieję, że i w kolejnych wyborach ludzie wykażą rozsądek a formacja prezesa poniesie kolejną porażkę. Dodam, że będzie to ostatecznie oznaczało wielkie, kolejne zwycięstwo Polski i Polaków.

Uroczystość w Pałacu w Pawłowicach

Ewa i Beniamin Godyla, Pawłowice 17.07.2014

Szanowni Państwo, zebrani goście !

Wilhelm von Pannwitz rozpoczynając ponad półtora wieku temu budowę tego pałacu na pewno nie wiedział i nie przypuszczał, że 150 lat później Europa będzie wyglądała zupełnie inaczej, granice państw będą przebiegały gdzie indziej, a same rocznicowe uroczystości zorganizuje inny właściciel; rodzina polska, a jego prawnuk będzie w tej uroczystości uczestniczył jako gość honorowy.

DSC_0023

Bez znaczenia

Informacyjno – sensacyjny obłęd w mediach trwa. Zaczynamy się gubić  w tym co jest ważne, co istotne, co dobre, a co groźne dla kraju. Trudno nawet wartościować. Wydawało się, że pierwsze publikacje fragmentów taśm to temat, który zapełni pierwsze strony gazet na cały letni, ogórkowy sezon. Interes w tym miała przede wszystkim opozycja polityczna. Można było  przy okazji obrzucać wyzwiskami rząd w całości, poszczególnych jego członków  i koalicję. Tymczasem dostarczyła ona mediom i społeczeństwu kolejnych sensacji, spychających taśmy na dalszy plan.
Prezes Kaczyński wezwał prawicę do pojednania a sam – jak już teraz wiemy – po  rozmowach z Gowinem i  z Ziobrą rzekome pojednanie zablokował, ośmieszając siebie i zjednoczeniową ideę. W tym samym czasie Twój Ruch opuściła znacząca jego postać – posłanka Grodzka. Wreszcie Korwin Mikke spoliczkował Boniego, a Pawlak dał pretekst do snucia teorii spiskowych wewnątrz PSL.  Media zajęły się  działaniami CBA i prokuratury wokół szefa klubu parlamentarnego PSL Jana Burego, a Roman Giertych zagroził procesami prasie. W tę atmosferę wpisał się jeszcze profesor Chazan, a dokładniej śmierć uratowanego przez niego życia i list biskupów w tej sprawie.
Wszystko to na przestrzeni kilkunastu dni. Każdy z powyższych tematów opatrzony odpowiednimi tytułami przemawia grozą. Można mieć wrażenie, że po wybuchu jednej sensacji natychmiast szuka się następnej, a Polska to dom wariatów  Czynią to nie politycy a media, dziennikarze, wydawcy. Politycy wydają się być już przyzwyczajeni. Nabierają wobec doniesień dystansu. Są zmęczeni ciągłymi pytaniami o nowe wybory, o to kto kogo i kiedy.
Nas, ulicznych szaraczków, bardziej  interesowały mecze w Brazylii i to dokąd pojechać na urlop. To dobrze. Można bowiem powiedzieć, że poza polityką to sprawy w kraju idą w dobrym kierunku. A to dla nas, dla naszych rodzin jest najważniejsze i może cieszyć.

ODWRÓT PREZESA?

Jako społeczeństwo znowu jesteśmy podzieleni. Linia podziału jest identyczna jak w przypadku Smoleńska. To potwierdza, że nie o prawdę, czy też nie o meritum sprawy spór idzie. Nie jest ważne kto nagrał, ile na tym zarobił, z czyjej inspiracji? To wszystko z każdym kolejnym dniem staje się mało istotne dla opozycji. Chociaż, tutaj wszystkich razem do jednego worka wrzucić nie sposób. Cwany polityczny wyga szef SLD Miler cały czas podpiera się argumentami wskazującymi troskę o kraj. W jego słowach zawsze można usłyszeć zwykły, ludzki niepokój, bo sprawa wcale nie jest błaha. Pozostała część opozycji to już tylko jęk rozpaczy, arogancja, krzyk, zwykłe ujadanie . Masa przymiotników i wiele sloganów powtarzanych przy każdej okazji od siedmiu lat. Słuchamy  regułek o fatalnym rządzie, o katastrofie ekonomicznej kraju, o sitwie i niezwykle szybkim upadku czy rozpadzie PO. To też już było. Powtórzono także manewry z konstruktywnym votum nieufności. Dziwne,  że klownem politycznego cyrku godzi się być niezniszczalny profesor habilitowany.

Pewną nowością mają być wysiłki prezesa na rzecz zjednoczenia prawicy. Jakieś spotkania się odbyły. Na stole ułożono tabelki. Podzielono Polskę na wpływy / urzędy marszałkowskie, starostwa i gminy/.  Postawiono przy nazwiskach na listach wyborczych / tych za rok/ cyferki . Dokonano zatem podziału ewentualnych łupów. Wszystko oczywiście w trosce o kraj i byt przyszłych pokoleń. Nawet nie widząc tych układanek, nazwiska można sobie  wyobrazić. Oto elita: Hofman, Jaki, młody Czarnecki, Macierewicz, Wipler, Korwin Mike, Ziobro, Błaszczak …   Ministrem zdrowia oczywiście zostanie profesor Chazan. Lista długa i przerażająca. Zieje arogancją, indolencją i grozą. To chyba największa jak do tej pory korzyść z taśm. Wiemy, że przed nami niewątpliwie świetlana przyszłość.

Warto jednak zauważyć, że z woli prezesa dzisiaj już więcej się mówi o zjednoczeniowych planach „prawicy” niż o taśmach. Czyżby sam prezes się zorientował, że ujawnienie nielegalnych podsłuchów to  działania mafii przestępczej a nie afera polityczna?

Przebierają nogami

Opozycja kipi. Politycy PiS podobno w minioną niedzielę odwiedzili 300 powiatów, w których wysłańcy prezesa mieli przekonywać o rzekomym raju jaki nastanie wraz z ich rządami. Przy okazji karmi się zdezorientowanych ludzi bredniami o rozłamie czy też całkowitym upadku PO.

Przejrzałem doniesienia poniedziałkowych mediów. Nigdzie nie znalazłem nawet wzmianki o obecności polityków PiS w którymś z naszych miast powiatowych.  Media mogły to pominąć. Popytałem więc znajomych. Wynik taki sam.  Żadnego spotkania z szyldem PiS w tle nie odnotowano. Za to w wystąpieniach prezesa i jego propagandzistów miała to być skomasowana akcja. Propaganda !

Wyobrażam sobie stopień niepokoju i frustracji w PiS. Mijają kolejne dni . Temat taśm schodzi z czołówek. Newseek  pokazał tło i życiorysy macherów od taśm. Powoływanie się na te taśmy kompromituje antyrządowych krzykaczy. Najważniejsi politycy Europy i świata jakoś specjalnie nie pokazują swego oburzenia. Relacje z Polski przyjmują z przymrożeniem oka, albo zapewniają, że podziwiają premiera Tuska, ekonomiczne osiągnięcia naszego kraju.

Są już także informacje o rozmowach Gowina z Kaczyńskim i Ziobrą. Miler rozmawia z Palikotem. Pertraktacje dotyczą przyszłych, ewentualnych sojuszy. Wszystko ma doprowadzić do obalenia obecnej koalicji. Trwa handel listami wyborczymi. Muszą zatem także być sondowane  poszczególne nazwiska na konkretne stanowiska. To wszystko nie ma nic wspólnego z politycznym kupczeniem sprawami kraju ? To nie  handel stanowiskami?

Handel, wedle krzykaczy z opozycji, uprawia tylko PO kiedy poszukuje sposobów na zapewnienie dalszego rozwoju kraju i uchronienia nas wszystkich przed rządami Macierewicza, Hofmana, Pawłowicz i wielu innych oszołomów. Oni tylko rozmawiają i planują! To dopiero hipokryzja !

Aleksander Świeykowski