Dzień flagi

W przyszły piątek będzie 1 maja. Kiedyś wydawało się, że to ważny dzień. Przygotowania do niego trwały nawet po kilka tygodni. Budowano trybuny, planowano zbiórki załóg największych zakładów pracy i trasy przemarszu 1-majowych pochodów. Były darmowe kiełbaski za uczestnictwo w nich. Na szczęście należy to do przeszłości. Nikt nam już nie każe uczestniczyć. Nikt nie będzie sprawdzał list obecności, ale także nie zakaże nikomu, kto ma na to ochotę i czuje taką potrzebę, by w 1-majowym wiecu uczestniczyć.
Lewicowe partie polityczne, częściowo związki zawodowe pamiętają, że 1 maja nadal jest uznawany jako święto pracy. Już bez orkiestr dętych, fajerwerków i kiełbasek, ale z przemówieniami odbywają się wiece, a także i niewielkie na krótkich odcinkach pochody. Zapewne podobnie będzie i w tym roku.
W lutym 2004 roku parlament przyjął wniesioną przez posłów PO ustawę o godle, barwach i hymnie RP. Wprowadziła ona do kalendarza nowe święto – odchodzony 2 maja Dzień Flagi. Dzień ten wybrano nie przypadkowo. Szukano takiej daty w kalendarzu, w sąsiedztwie której są dni refleksji o szczytnych kartach historii Polski.W ten sposób Polacy zapewnili sobie ustawą parlamentu długi majowy weekend.
Ustawa nie zmusza nikogo do wieszania 2 maja polskiej flagi. Za czasów komunizmu władze dbały o to, by wywieszane obowiązkowo na budynkach i ulicach flagi 2 maja były zdjęte. Dlaczego? Bo 2 maja 1945 roku polscy żołnierze zdobywając Berlin umieścili biało-czerwoną flagę na Kolumnie Zwycięstwa i na Reichstagu.
Teraz wywieszając naszą biało-czerwoną flagę na swoich budynkach, nie czynimy tego, by przypominać o tamtej dacie i jej symbolicznym znaczeniu. Czynimy to, by pokazać jak bardzo cenimy sobie naszą Ojczyznę, jej osiągnięcia, dorobek i uzyskaną wraz z wolnością pozycję wśród państw i narodów tego świata.
Pamiętajmy! 2 maja wywieszamy na naszych budynkach biało-czerowną!

Plotka jest prawdą

To był trudny tydzień. Ci, którzy zginęli, znowu stali się elementem gry politycznej, politycznego przetargu. Oczywisty jest już dzisiaj fakt, że w kabinie pilotów znajdowały się osoby, których tam nie powinno być. One były do samego końca. W dodatku, z bardzo dużym prawdopodobieństwem przyjmowana jest obecność generała Błasika. Pojawia się zatem potwierdzenie tego, o czym mówiono w pierwszych dniach po katastrofie. Wokół tego faktu, a nie jak dotychczas pogłosek i podejrzeń, potoczyła się narracja.
Przyjęta przez opozycję metoda obrony opiera się tylko na jednym fakcie. Na tym, że czarne skrzynki nadal pozostają w Rosji. Można więc zakładać i ludzi przekonywać bez jakichkolwiek dowodów, że na pewno już na oryginałach dokonano odpowiednich zabiegów i manipulacji. Zapewnienia ekspertów, że nic nie wskazuje na to, by usiłowano dokonywać fizycznych ingerencji w taśmy, opozycja zbywa  milczeniem.
Dzisiaj wiemy już, że na tych taśmach, skopiowanych kilka razy przez polskich śledczych, jest nieco więcej rewelacji. Sensacje dotyczą i pierwszych minut lotu, albo jeszcze ostatnich minut przed wystartowaniem samolotu. I tutaj także już pojawia się nazwisko generała Błasika. Kapitan Protasiuk otrzymał spreparowaną, a nie opisującą rzeczywistość mapę pogodową.  Gdyby otrzymał prawdziwą, miałby podstawy do tego, by start samolotu opóźnić, albo wstrzymać.
Przypuszczam, że w kolejnych dniach, a może miesiącach dowiemy się o następnych rewelacjach, które udowodnią, że prawda o tej katastrofie jest już dawno znana i że jest potwierdzona niepodważalnymi faktami. W dodatku pokrywa się ona z treścią plotek i przypuszczeń z pierwszych dni po katastrofie. Opozycja przerażona treścią plotek rozpętała histerię, by zawarte w krążących plotkach fakty jak najdłużej pozostały plotkami.
Tu jest już tylko miejsce na przymiotniki. Można dać upust wyobraźni.

Chór ECHO

Chór ECHO Kresowiaków z Kędzierzyna – Koźla robi wrażenie. Wspaniały koncert. Pozwala na chwilę przenieść się w inny świat. Świat o którym musimy my, kolejne pokolenia, przypominać, opisywać, o nim opowiadać. Chór swoi śpiewaniem, pieśnią czyni to najlepiej. Niechaj więc ich śpiewanie niesie prawdę o przeszłości w przyszłość. Gratuluję!
Przy okazji Tadeusz Chciuk Celt , cichociemny , urodzony w Drohobyczu, właśnie w Drohobyczu prowadził męski chór , był jego dyrygentem. Chór zdobywał przed II Wojną Światową sukcesy a nazywał się ECHO! Był bliskim współpracownikiem premiera Mikołajczyka. W ślad za nim podążył w 1947 roku na emigrację. Od 1952 roku pracował w Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa. Ja przejąłem po nim jego audycję autorską Droga Przez Wieś. Prowadziłem ją przez następne 12 lat zachowując czołówkę i formę opracowaną 30 lat wcześniej przez Tadeusza Chciuka Celta. Jaki zbieg okoliczności. Mój poprzednik w RP RWE już od 14 lat nie żyje. Ja natomiast uczestniczyłem w uroczystym koncercie z okazji wydania pierwszej płyty chóru KRESOWIAKÓW który nosi nazwę ECHO. Chyba reprezentowałem tam właśnie Tadeusza Chciuka Celta – niezwykle zasłużoną dla kraju a także dla niezależnego ruchu chłopskiego postać. Gdyby On o tym wiedział…, A Może w sobotni wieczór razem ze mną, swoją duszą był tam obecny?
Na pewno bił by gromkie brawa!!!

APEL DO POSŁA PiS

APEL DO POSŁA PiS
NIECH PAN, PANIE POŚLE, przestanie pleść bzdury. … ” myślący po polsku Polacy mają nieodparte wrażenie, jakby państwa polskiego w ogóle nie było” – Od 5 lat kłamiecie, siejecie nienawiść, obrzydzacie , Ojczyznę, wzywacie do anarchii. Popadliście w amok obrażając ogromną większość społeczeństwa która dzięki swojemu przywiązaniu do Ojczyzny, dzięki temu , że najbardziej ceni sobie to co ze słowami Polak, Polska się wiąże i do czego te słowa , nas Polaków, prawdziwych, uczciwych, przyzwoitych zobowiązują, Wasze kłamstwa i ataki na Polskę toleruje. Ja, a nie Pan, Panie pośle spędziłem na emigracji, jako uchodźca polityczny, 15 lat. Jak tylko dzięki wysiłkowi – nie Pana – ale PRAWDZIWYCH Polaków, Polska odzyskała wolność, natychmiast spakowałem cały dobytek i wbrew oporowi i lękom rodziny, wróciłem do Polski, by tu, na miejscu przyłożyć swą rękę i swoje siły do odbudowy zniszczonego kraju. Niech Pan nie opowiada bzdur o tym, że Polacy mają nieodparte wrażenie jakby państwa polskiego w ogóle nie było. Tak czuć i opowiadać mogą tylko wrogowie kraju, Ojczyzny i Polaków. Jak słucham takich bredni, a dzisiaj sięgają one w swej masie szczytów, to przypominają mi one brednie zawierane w przemówieniach 1-majowych Gomułki. Jeśli już chce Pan używać mocnych a zarazem kłamliwych słów to należy to czynić w pierwszej osobie, a nie, bez jakichkolwiek dowodów, powoływać się na większą część społeczeństwa. Na to właśnie pozwala Panu demokratyczna Ojczyzna, której tak bardzo PAN NIENAWIDZI.

Życzenia Wielkanocne

zyczenia_senator

CZY TO TEN PONIEDZIAŁEK?

 

Ten dzień zapewne przejdzie do historii. Chciałbym przynajmniej , by tak się stało. Właśnie w poniedziałek 30 marca Tomek Wróblewski / mój znajomy z RP RWE/został redaktorem naczelnym tygodnika Wprost. Kilkanaście dni wcześniej pojawiły się w mediach zapowiedzi tej zmiany. Mieliśmy także pierwsze komentarze polityków i obserwatorów sceny politycznej na ten temat. Właściciel i wydawca tygodnika indagowany, w odpowiedziach tworzył raczej wrażenie kolejnej , dziennikarskiej kaczki, plotki.
Teraz, kiedy zmiana nastąpiła , przeszła całkowicie niezauważona. Stało się tak zapewne za sprawą wyroków sądowych. Mariusz Kamiński z PiS skazany na więzienie. Adam Hoffman z PiS / do niedawna/na karę grzywny i publiczne przeprosiny prezydenta Komorowskiego i na dodatek jeszcze sąd partyjny SLD skazujący byłego swojego przewodniczącego na polityczną banicję.
Politycy, dziennikarze, analitycy sceny politycznej uznali, że na dzisiaj to tematy ważniejsze od zmiany redaktora naczelnego tygodnika. Warto więc może pamiętać, że to akurat ten tygodnik i mający na jego treści wpływ politycy czy wydawcy wstrząsnęli polską sceną polityczną na tyle, by sędziowie porzucili swoje polityczne sympatie i poważnie zaczęli traktować państwo.
Tygodnik Wprost natomiast pod kierownictwem Wróblewskiego dołączy do Polityki i Newsweeka poważnie i merytorycznie oceniając oraz analizując wszystko to co w Polsce na taką analizę zasługuje.
My , Polacy, czytelnicy, obserwatorzy dziennikarskich poczynań może wreszcie mniej będziemy skazani na oceny głupie, prymitywne, demagogiczne Hofmanów, Mastalarków, Dudów, Kukizów czy innych politycznych, jarmarcznych kuglarzy i dowcipnisiów. To, że w ogóle oni istnieją, to zasługa goniących za sensacją mediów i wydawców a nie suma ich osobistego, rzetelnego dorobku. Zmiana w redakcji Wprost , poprzez zaangażowanie się Tomasza Wróblewskiego może sugerować, że n ie tylko w sądownictwie, ale i w mediach idzie długo oczekiwane nowe.

PRZYGRANICZNE LABORATORIUM

W dniach od 23 do 26 marca przewodniczyłem liczącej 7 członków polskiego parlamentu , delegacji do Niemiec. Było to rutynowe spotkanie z członkami polsko –niemieckiej Grupy Parlamentarnej. W przyszłym roku będziemy razem obchodzić 25 rocznicę podpisaniu polsko – niemieckiego Traktatu o dobrym sąsiedztwie i wzajemnej współpracy. To naturalna okoliczność prowokująca do sporządzania bilansu wzajemnych stosunków i ocen realizacji postanowień Traktatu oraz przyjętych do realizacji przez obydwa państwa postanowień Okrągłego Stołu z 2011 roku.
Prezentowane publicznie oceny naszych wzajemnych stosunków , obojętnie czy to przez polityków, członków rządów, czy też dyplomatów obydwu państw są zgodne. Jeszcze nigdy między naszymi narodami i państwami w historii nie było tak dobrze jak jest obecnie. Na jakość tych stosunków z uwagą spoglądają politycy państw do dzisiaj podzielonych / Korea Północna i Południowa/ czy też narodów sąsiadujących ze sobą ale wciąż skłóconych z powodów zaszłości historycznych. Dla nich rozwijająca się współpraca pomiędzy Polską a Niemcami i relacje pomiędzy Polakami oraz Niemcami to model do którego chcieliby się zbliżyć.
To co można bezpośrednio zobaczyć wjeżdżając do Frankfurtu nad Odrą i Słubic, odwiedzając polsko-niemieckie przedszkole lub Międzynarodowy Ośrodek Edukacyjny a nawet wspólne Centrum Współpracy Służb Granicznych, Policyjnych i Celnych w Świecku, to przykłady, jak zapisy traktatowe funkcjonują w praktyce i jak służą ludziom po obydwu stronach Odry. Rzecz teraz w tym , by te wzory, te przykłady mnożyć, powielać wzdłuż całej granicy.
Mówiliśmy o tym podczas spotkań z kolejnymi przedstawicielami ministerstw rządu federalnego, z premierem Brandenburgii dr. Dietmarem Woidke czy z przewodniczącym Bundestagu / niemiecki parlament/ prof. dr Norbertem Lammertem.