Z dnia na dzień

Kalendarz wypełniony do ostatniej linijki. Wybrałem kilka, z pozycji senatora, najistotniejszych chyba wydarzeń. Najpierw w sobotę pojechałem do gminy Murów. / nie mój okręg wyborczy/ Tu, we wsi Zagwiździe / ładna nazwa/ odbyła się inauguracja wojewódzkich obchodów Europejskich Dni Dziedzictwa . Dziedzictwo – to źródło tożsamości, takie jest tegoroczne hasło. Nie będę się rozwodził nad jego sensem. To po prostu prawda. Dla mnie najważniejsze tego dnia było samo odkrycie gminy i wsi. Schowane pośród lasów. Leżące na uboczu ważniejszych tras, mimo że zaledwie 40 kilometrów od miejscowości w której mieszkam, okazało się odkryciem. Warto tam pojechać. Warto zajrzeć do jedynego w swoim rodzaju muzeum gminnego. Warto wstąpić do miejscowego kościoła. Warto. Naprawdę warto.
Niedziela to już wspólna wędrówka z marszałkiem województwa Andrzejem Bułą po powiecie głubczyckim. W gminie Kietrz miały miejsce powiatowo – gminne dożynki. Wspaniała impreza. Mnóstwo ludzi. Świetna atmosfera. Po południu pojechaliśmy do Bogdanowic koło Głubczyc. Wspaniały wykład profesora Nicieji. Obecny ksiądz Isakowicz – Zaleski. Goście z Ukrainy. Dużo wspomnień, ale przede wszystkim zadowolenie ze wspólnej zabawy. Dużo uśmiechów i radości. To czego brakuje nam na co dzień. W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się jeszcze w Opolu. Wieczorem dobiegały końca organizowane przez Urząd Marszałkowski Opolskie Szmaragdy – Wojewódzki Przegląd Twórczości Artystycznej. Rozpromieni sukcesem tej imprezy wicemarszałkowie Kamińska i Kostuś. Wiele pochwał z ust prowadzącego gościnnie imprezę Karola Strasburgera. Brawa publiczności. Do domu wróciłem zadowolony ale zmęczony. niezadowolona była rodzina . Kolejna sobota i niedziela poza domem!

Tworzenie fikcji

Festiwal wirtualnej rzeczywistości – tak chyba można nazwać obraz Polski prezentowany w wypowiedziach polityków największej partii opozycyjnej. Tusk – najgorszy premier. Rząd pod jego kierownictwem – najgorszy. Tuska szanse na przewodniczenie Komisji Europejskiej to mrzonki. Polska po siedmiu latach rządów PO i PSL? Niby są nowe drogi, przybyło trochę orlików, ale za te same pieniądze można by zrobić więcej i lepiej!
Kiedy już nasz premier otrzymał w Brukseli nominację, to dowiedzieliśmy się, że stanowisko wcale nie jest tak bardzo znaczące. Wmawia się ludziom, że to tylko prestiż bez żadnych możliwości decyzyjnych. Na wszelki  wypadek prezes i jego otoczenie domagają się, by w Brukseli starał się załatwiać sprawy dla Polski, a nie dla samego siebie, co ma sugerować, że dla własnej kariery poświęcił partię i „zrujnowany ekonomicznie” kraj.
Zanim Ewa Kopacz stała się oficjalnie desygnowana na premiera, próbowano tymi samymi ustami przekonać Polaków, że jest dramatyczny konflikt pomiędzy premierem i prezydentem. Kiedy jednak i to okazało się  próbą oszukania ludzi, to  wyszedł przed kamery prezes i oświadczył, że prezydent właściwie nie ma nic do powiedzenia i jest tylko wykonawcą poleceń Tuska, a Ewa Kopacz to w ogóle najgorszy kandydat jakiego Tusk mógł wymyśleć na swego następcę. Przeprowadzono nawet sondaż, w którym ludzie już przyjęli do wiadomości opinie PiS i w większości twierdzą, że to będzie zły premier. Z kolei sondaż wskazujący na skok poparcia dla PO to wypadek przy pracy, a nie dowód na zmianę nastrojów.
Na szczęście wszelkie dotychczasowe zapowiedzi katastrof, które miały nawiedzić kraj  pod rządami PO nie potwierdziły się. To wystarczający argument, by wierzyć, że dokonywane teraz zmiany są pomysłami dobrymi, służącymi Polsce i Polakom, i warto im zaufać.

Ślepy to zauważy

Donald Tusk prezydentem Europy. Otwarcie mistrzostw świata na Stadionie Narodowym to wielki sukces organizacyjny Polaków. Sukces wzbogacony zwycięstwem polskich siatkarzy nad Serbami. Lewandowski strzela swojego pierwszego gola dla Bayernu Monachium. Anita Włodarczyk ustanawia rekord świata w rzucie młotem. Każda z tych wiadomości zasługuje na odrębny komentarz. Każde z tych wydarzeń jest godne, by wypełnić czołówki gazet. Musiały jednak ustąpić miejsca najważniejszemu z wydarzeń, czyli politycznemu sukcesowi Donalda Tuska, Polski, Polaków i Platformy Obywatelskiej.
Pamiętajmy, że to wszystko wydarzyło się w ciągu kilkudziesięciu godzin. Niemal w ciągu jednego dnia my Polacy, nawet ci najbardziej zgorzkniali, mogliśmy zapomnieć o kompleksach. Te wydarzenia przywracają nam dumę, wiarę w siebie, przekonanie, że swoimi umiejętnościami i pracowitością niesiemy taki potencjał wartości pozytywnych, iż pozostali uczestnicy gry na forum europejskim, a może i światowym czują konieczność korzystania z nich.
W masie tych fantastycznych informacji została pominięta, kto wie czy nie równie sensacyjna. Okazuje się, że w Polsce mamy niższe bezrobocie niż jego średnia stopa w całej Unii Europejskiej. Według Eurostatu, czyli Europejskiego Urzędu Statystycznego w lipcu w Polsce było 1.551 tys. osób bez pracy w wieku od 15 do 74 lat, tj. 9.1 %.  W czerwcu było ich 1.576 tys. W całej UE wskaźnik ten wyniósł 10.2 %. Tendencję spadkową odczuwają już zakłady pracy, mające kłopoty ze znalezieniem ludzi do pracy.
W ciągu kilku zaledwie dni legły w gruzach zarzuty w stosunku do Donalda Tuska i rządów koalicji PO z PSL.
Czy te efekty oraz to, co wszyscy widzimy w swoich miastach, miasteczkach, zakładach pracy i w domach, to suma błędów i indolencji premiera oraz jego rządów, jak o tym przekonuje PiS,  czy też potwierdzenie umiejętności, zdolności i poprawności w kierowaniu i zarządzaniu państwem i jego agendami?

Łuk głupoty

No i zaczęło się.Wcześniej niż przypuszczałem. Pytany często o to dlaczego tak zdecydowanie opowiadam się przeciwko rządom  PiS odpowiadałem, że wolę żebyśmy koncentrowali swoją uwagę i wydawali dostępne środki na budowę autostrad, modernizację linii kolejowych, na darmowe podręczniki dla pierwszoklasistów, niż na wznoszenie kolejnych pomników. Wyobrażałem sobie, że  początek rządów prezesa zdominują dyskusje, a może nawet i awantury  samorządowców o to, w którym miejscu i jakiej wielkości ma stanąć kolejny pomnik.
Dzisiaj nie muszę już pobudzać swojej wyobraźni. Mamy oficjalną informację, że w centrum Siedlec wkrótce stanie okazały (podobno największy z dotychczasowych, czy większy od Lenina?)  pomnik prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Wprawdzie jeszcze brakuje nieco pieniędzy na jego wykończenie, ale to podobno kwestia tygodni.  Równocześnie w kraju za sprawą byłego, kabaretowego kandydata na prezydenta Jana Pietrzaka, rozpoczyna się dyskusja nad jego propozycją budowy Łuku Triumfalnego, upamiętniającego wydarzenie sprzed stu lat, w którym Polacy obronili świat przed bolszewizmem.
Pojawienie się tych dwóch informacji równolegle pozwala przypuszczać, iż jest to początek jakiejś akcji. Skóra cierpnie! Co oni jeszcze wymyślą?
Do niedawna o wschodniej części Polski mówiono jako o ścianie biedy i powodowanego nią płaczu. Ale to właśnie tam przybywa nam pomników i monumentów. Będą kolejne. Wszystko podobno ze składek ludzi. Zatem ludzie tam bogaci i w pieniądze, i w „gospodarcze” inicjatywy.
Pierwsze potrzeby narodu zostały zaspokojone. Są autostrady, nowe drogi lokalne, hale sportowe, nowoczesne centra handlowe, spadające bezrobocie,  maluchy zamieniliśmy na fordy, fiaty i mercedesy. Czego nam brakuje? Pomników!!!
A może by tak w Siedlcach i gdzie indziej nową ścieżkę rowerową ludziom urządzić, komunalne kamienice otynkować, w parku nowe ławki postawić i plac zabaw dla dzieci uporządkować?

Akcja promocyjna polskich owoców w Senacie

jabłka6 sierpnia 2014 r. w Senacie odbyła się akcja  promująca polskie owoce pod hasłem: „Zjedz jabłko wspólnie z marszałkiem Senatu”. Wzięli w niej udział senatorowie ze wszystkich klubów parlamentarnych. Obecni byli marszałkowie: Bogdan Borusewicz,  Stanisław Karczewski, Maria Pańczyk-Pozdziej, Jan Wyrowiński, a także prezes Związku Sadowników RP Mirosław Maliszewski. Marszałek Bogdan Borusewicz, wicemarszałek Stanisław Karczewski i prezes Mirosław Maliszewski zachęcali do jedzenia polskich owoców, będących znakomitym dodatkiem do codziennej  diety i służących zdrowiu. Jabłka i śliwki dostarczone przez sadowników z okolic Grójca zostały zjedzone przez senatorów i licznie przybyłych przedstawicieli mediów.

„Przy okazji posiedzenia Senatu chcieliśmy z przewodniczącym Związku Sadowników pokazać naszą solidarność z tymi, których sankcje rosyjskie dotykają” – powiedział marszałek Bogdan Borusewicz. Dodał, że rosyjskie embargo nie ma żadnego związku z jakością polskich jabłek, a także innych owoców i warzyw. Są to sankcje polityczne, które dotykają zarówno polskich producentów, jak i rosyjskich konsumentów.

„To nie UE wprowadziła zakaz eksportu jabłek do Rosji, a są to sankcje rosyjskie, które nie mają żadnego związku z jakością jabłek. Są to sankcje polityczne, które dotykają polskich producentów, ale także rosyjskich konsumentów. Rosja musi wiedzieć, że na rosyjskie restrykcje będzie wspólna odpowiedź wszystkich ugrupowań politycznych i całego polskiego społeczeństwa” – podkreślił marszałek Senatu.

Wicemarszałek Stanisław Karczewski powiedział, że zamierza promować polskie jabłka podczas spotkania z chińską delegacją, 8 sierpnia. „Mam zamiar oczarować ich naszymi jabłkami. Bardzo aktualne jest powiedzenie <<jedno jabłko z wieczora i nie ma doktora>>” – stwierdził wicemarszałek Senatu.
senat3 senat2 senat1

WYGŁUP PREZESA

WŁADZA zamiast SITWA. Media nagłośniły. Nie trzeba wyjaśniać. Warto natomiast zwrócić uwagę na reakcje prezesa Kaczyńskiego. Według niego firma, która zabroniła użyć mu na bilbordach słowa SITWA stanowi dowód na istnienie cenzury politycznej. Wypowiedź tę należy traktować chyba jako wygłup polityczny czy też objaw starczej sklerozy prezesa. Do dzisiaj w Polsce żyją dziennikarze, aktorzy, poeci, pisarze którzy doskonale wiedzą bo pamiętają czym była cenzura i że jej istnienie gwarantował odpowiedni urząd. Dzisiaj nie mamy takiego urzędu, a to że w ogóle brak jakiejkolwiek cenzury najlepiej świadczą publicznie wypowiadane , zupełnie bezkarnie, oskarżenia i obelgi pod adresem rządzących. Gdyby była jakakolwiek cenzura, to prezes i wielu jego kolesiów zapewne nie mogłoby się tak bezkarnie prezentować publicznie.
Warto natomiast zwróci tutaj uwagę na zachowanie firmy, która to dla prezesa wydaje się być synonimem znienawidzonego w czasach komunistycznych Urzędu Kontroli … Oto mamy namacalny dowód, że nie wszyscy jeszcze w Polsce zwariowali i że trudno znaleźć takich, którzy przejęli retorykę politycznych oszołomów. Są firmy, instytucje i ludzie którzy doskonale rozumieją co oznacza słowo sitwa i że ma się ono nijak w odniesieniu do osób sprawujących funkcje kierownicze w państwie.
To nie elementy cenzury ograniczają możliwości upubliczniania oszczerstw i obrzucania konkurentów politycznych błotem, ale przyzwoitość i odpowiedzialność ludzi prowadzących działalność gospodarczą, tworzących miejsca pracy i zarządzających także państwem. Bardzo czytelna także i na wspominanych przez prezesa taśmach troska o to, by Polską nie zaczęli przypadkiem rządzić ludzie z jego otocznia , zasługujące na uznanie decyzje człowieka czy grupy ludzi nie godzących się na zwykłe chamstwo, dają nadzieję, że i w kolejnych wyborach ludzie wykażą rozsądek a formacja prezesa poniesie kolejną porażkę. Dodam, że będzie to ostatecznie oznaczało wielkie, kolejne zwycięstwo Polski i Polaków.

Uroczystość w Pałacu w Pawłowicach

Ewa i Beniamin Godyla, Pawłowice 17.07.2014

Szanowni Państwo, zebrani goście !

Wilhelm von Pannwitz rozpoczynając ponad półtora wieku temu budowę tego pałacu na pewno nie wiedział i nie przypuszczał, że 150 lat później Europa będzie wyglądała zupełnie inaczej, granice państw będą przebiegały gdzie indziej, a same rocznicowe uroczystości zorganizuje inny właściciel; rodzina polska, a jego prawnuk będzie w tej uroczystości uczestniczył jako gość honorowy.

DSC_0023