Pamiętajmy

27 września 1939 roku Polacy rozpoczęli tworzenie struktur Polskiego Państwa Podziemnego. Coraz głośniej dzisiaj słyszymy, iż to dzięki odważnym decyzjom wąskiego grona ludzi przetrwaliśmy jako państwo. Instytut Pamięci Narodowej wystąpił z wezwaniem do społeczeństwa, placówek oświatowych, organizacji młodzieżowych i kombatanckich, by uroczystościami, apelami uczcić rocznicę akcji Burza, w ramach której  rozpoczęto otwartą walkę z okupantami o niepodległość.
Jako senator RP otrzymałem zaproszenie z gimnazjum w Praszce na organizowany tam apel z tej okazji. Zajęcia w senacie nie pozwalają mi na osobistą obecność. Czuję się jednak zaszczycony tym zaproszeniem. Uroczysty apel z okazji 75. rocznicy tworzenia struktur Polskiego Państwa Podziemnego to szczególny moment nie tylko w naszej historii. To był fenomen na skalę światową. Jest więc okazja, by wrócić pamięcią do wydarzeń, które w latach komunizmu usiłowano Polakom wymazać ze świadomości.
Los sprawił, że osobiście, mieszkając na emigracji miałem możliwość spotkać ludzi, którzy w tworzeniu tego państwa uczestniczyli. Ich nazwiska tłustymi literami zaznacza się w podręcznikach historii. Z bezpośrednich rozmów wiem jak bardzo tęsknili za krajem. Wiem jak trudno było im zrozumieć, że Ojczyzna, za którą przelewali krew, była dla nich niedostępna. Większości z nich nie było dane doczekać Wolnej Polski. Pozostawili po sobie testament. Jest to ostatnie przesłanie Polskiego Państwa Podziemnego. Zawartych w nim dat, faktów, nazwisk i haseł warto nauczyć się  na pamięć. Trzeba zadbać, by kształtowały świadomość narodową kolejnych pokoleń. To wielkie zadanie także i dla uczestników organizowanych z tej okazji apeli i spotkań. Niezbędne materiały źródłowe można znaleźć na stronach portalu edukacyjnego IPN pod adresem www.pamiec.pl/ppp.

Jest premier

Ewa Kopacz otrzymała z rąk prezydenta Komorowskiego misję utworzenia nowego rządu. Wbrew wątpliwościom opozycji. Na pewno na przekór opiniom prezentowanym przez członków PiS.  Do tego jesteśmy już przyzwyczajeni. Po tej stronie sceny politycznej przesłanie od lat brzmi tak samo. Było i jest źle, a nawet tragicznie. Przyszłość będzie jeszcze gorsza, bo zapowiada się kontynuacja tego co było.
Właściwie trudno to komentować. Jeszcze trudniej powtarzać, że przecież Polska dzisiaj wygląda inaczej niż siedem lat temu. Można powoływać się na liczby. Bezrobocie siedem lat temu, a więc kiedy PO formułowało koalicje z PSL, wynosiło ponad 15 procent, dzisiaj jest to niespełna 12, z tendencją systematycznego zmniejszania się. Średnia płaca wynosiła wówczas niewiele ponad 1700 zł. Dzisiaj tyle wynosi płaca minimalna.  W marcu br. średnia krajowa płaca brutto wyniosła 4017.00 zł. Można mówić o drogach, autostradach, orlikach. Można cytować opinie zachodnich ekonomistów i polityków. Można, ale po co? I tak nie dotrze do tych, którym notowany przez Polskę sukces przeszkadza.
Teraz, po odejściu Tuska do Brukseli, pojawiła się nagle szansa, że być może w polskim rządzie, w polskiej polityce zacznie się dziać źle, bo nie ma już głównego „szkodnika”. Szansę tę należy wykorzystać, wesprzeć. Trzeba podrzucić trochę pomysłów. Wskazać kierunki.  Mamy więc popis „ekspertów” prawicy i ich sugestie. Musi nastąpić zmiana w MSZ. Do rządu musi koniecznie wejść Schetyna. Marszałkiem powinien zostać Grabarczyk. Nieporozumieniem jest typowanie gdziekolwiek Rostowskiego. Musi rząd opuścić Sienkiewicz. To scenariusz i oczekiwania opozycji. Scenariusz konfliktów i wojny od pierwszego dnia rządów Ewy Kopacz. Wydaje się, że nowa pani premier tę presję wytrzymuje. To dobry sygnał.
Bo gra jest bardzo przejrzysta.  Tak będzie ona wyglądała do dnia, w którym nowy rząd zostanie zaprzysiężony.

Z dnia na dzień

Kalendarz wypełniony do ostatniej linijki. Wybrałem kilka, z pozycji senatora, najistotniejszych chyba wydarzeń. Najpierw w sobotę pojechałem do gminy Murów. / nie mój okręg wyborczy/ Tu, we wsi Zagwiździe / ładna nazwa/ odbyła się inauguracja wojewódzkich obchodów Europejskich Dni Dziedzictwa . Dziedzictwo – to źródło tożsamości, takie jest tegoroczne hasło. Nie będę się rozwodził nad jego sensem. To po prostu prawda. Dla mnie najważniejsze tego dnia było samo odkrycie gminy i wsi. Schowane pośród lasów. Leżące na uboczu ważniejszych tras, mimo że zaledwie 40 kilometrów od miejscowości w której mieszkam, okazało się odkryciem. Warto tam pojechać. Warto zajrzeć do jedynego w swoim rodzaju muzeum gminnego. Warto wstąpić do miejscowego kościoła. Warto. Naprawdę warto.
Niedziela to już wspólna wędrówka z marszałkiem województwa Andrzejem Bułą po powiecie głubczyckim. W gminie Kietrz miały miejsce powiatowo – gminne dożynki. Wspaniała impreza. Mnóstwo ludzi. Świetna atmosfera. Po południu pojechaliśmy do Bogdanowic koło Głubczyc. Wspaniały wykład profesora Nicieji. Obecny ksiądz Isakowicz – Zaleski. Goście z Ukrainy. Dużo wspomnień, ale przede wszystkim zadowolenie ze wspólnej zabawy. Dużo uśmiechów i radości. To czego brakuje nam na co dzień. W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się jeszcze w Opolu. Wieczorem dobiegały końca organizowane przez Urząd Marszałkowski Opolskie Szmaragdy – Wojewódzki Przegląd Twórczości Artystycznej. Rozpromieni sukcesem tej imprezy wicemarszałkowie Kamińska i Kostuś. Wiele pochwał z ust prowadzącego gościnnie imprezę Karola Strasburgera. Brawa publiczności. Do domu wróciłem zadowolony ale zmęczony. niezadowolona była rodzina . Kolejna sobota i niedziela poza domem!

Tworzenie fikcji

Festiwal wirtualnej rzeczywistości – tak chyba można nazwać obraz Polski prezentowany w wypowiedziach polityków największej partii opozycyjnej. Tusk – najgorszy premier. Rząd pod jego kierownictwem – najgorszy. Tuska szanse na przewodniczenie Komisji Europejskiej to mrzonki. Polska po siedmiu latach rządów PO i PSL? Niby są nowe drogi, przybyło trochę orlików, ale za te same pieniądze można by zrobić więcej i lepiej!
Kiedy już nasz premier otrzymał w Brukseli nominację, to dowiedzieliśmy się, że stanowisko wcale nie jest tak bardzo znaczące. Wmawia się ludziom, że to tylko prestiż bez żadnych możliwości decyzyjnych. Na wszelki  wypadek prezes i jego otoczenie domagają się, by w Brukseli starał się załatwiać sprawy dla Polski, a nie dla samego siebie, co ma sugerować, że dla własnej kariery poświęcił partię i „zrujnowany ekonomicznie” kraj.
Zanim Ewa Kopacz stała się oficjalnie desygnowana na premiera, próbowano tymi samymi ustami przekonać Polaków, że jest dramatyczny konflikt pomiędzy premierem i prezydentem. Kiedy jednak i to okazało się  próbą oszukania ludzi, to  wyszedł przed kamery prezes i oświadczył, że prezydent właściwie nie ma nic do powiedzenia i jest tylko wykonawcą poleceń Tuska, a Ewa Kopacz to w ogóle najgorszy kandydat jakiego Tusk mógł wymyśleć na swego następcę. Przeprowadzono nawet sondaż, w którym ludzie już przyjęli do wiadomości opinie PiS i w większości twierdzą, że to będzie zły premier. Z kolei sondaż wskazujący na skok poparcia dla PO to wypadek przy pracy, a nie dowód na zmianę nastrojów.
Na szczęście wszelkie dotychczasowe zapowiedzi katastrof, które miały nawiedzić kraj  pod rządami PO nie potwierdziły się. To wystarczający argument, by wierzyć, że dokonywane teraz zmiany są pomysłami dobrymi, służącymi Polsce i Polakom, i warto im zaufać.

Ślepy to zauważy

Donald Tusk prezydentem Europy. Otwarcie mistrzostw świata na Stadionie Narodowym to wielki sukces organizacyjny Polaków. Sukces wzbogacony zwycięstwem polskich siatkarzy nad Serbami. Lewandowski strzela swojego pierwszego gola dla Bayernu Monachium. Anita Włodarczyk ustanawia rekord świata w rzucie młotem. Każda z tych wiadomości zasługuje na odrębny komentarz. Każde z tych wydarzeń jest godne, by wypełnić czołówki gazet. Musiały jednak ustąpić miejsca najważniejszemu z wydarzeń, czyli politycznemu sukcesowi Donalda Tuska, Polski, Polaków i Platformy Obywatelskiej.
Pamiętajmy, że to wszystko wydarzyło się w ciągu kilkudziesięciu godzin. Niemal w ciągu jednego dnia my Polacy, nawet ci najbardziej zgorzkniali, mogliśmy zapomnieć o kompleksach. Te wydarzenia przywracają nam dumę, wiarę w siebie, przekonanie, że swoimi umiejętnościami i pracowitością niesiemy taki potencjał wartości pozytywnych, iż pozostali uczestnicy gry na forum europejskim, a może i światowym czują konieczność korzystania z nich.
W masie tych fantastycznych informacji została pominięta, kto wie czy nie równie sensacyjna. Okazuje się, że w Polsce mamy niższe bezrobocie niż jego średnia stopa w całej Unii Europejskiej. Według Eurostatu, czyli Europejskiego Urzędu Statystycznego w lipcu w Polsce było 1.551 tys. osób bez pracy w wieku od 15 do 74 lat, tj. 9.1 %.  W czerwcu było ich 1.576 tys. W całej UE wskaźnik ten wyniósł 10.2 %. Tendencję spadkową odczuwają już zakłady pracy, mające kłopoty ze znalezieniem ludzi do pracy.
W ciągu kilku zaledwie dni legły w gruzach zarzuty w stosunku do Donalda Tuska i rządów koalicji PO z PSL.
Czy te efekty oraz to, co wszyscy widzimy w swoich miastach, miasteczkach, zakładach pracy i w domach, to suma błędów i indolencji premiera oraz jego rządów, jak o tym przekonuje PiS,  czy też potwierdzenie umiejętności, zdolności i poprawności w kierowaniu i zarządzaniu państwem i jego agendami?

Łuk głupoty

No i zaczęło się.Wcześniej niż przypuszczałem. Pytany często o to dlaczego tak zdecydowanie opowiadam się przeciwko rządom  PiS odpowiadałem, że wolę żebyśmy koncentrowali swoją uwagę i wydawali dostępne środki na budowę autostrad, modernizację linii kolejowych, na darmowe podręczniki dla pierwszoklasistów, niż na wznoszenie kolejnych pomników. Wyobrażałem sobie, że  początek rządów prezesa zdominują dyskusje, a może nawet i awantury  samorządowców o to, w którym miejscu i jakiej wielkości ma stanąć kolejny pomnik.
Dzisiaj nie muszę już pobudzać swojej wyobraźni. Mamy oficjalną informację, że w centrum Siedlec wkrótce stanie okazały (podobno największy z dotychczasowych, czy większy od Lenina?)  pomnik prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Wprawdzie jeszcze brakuje nieco pieniędzy na jego wykończenie, ale to podobno kwestia tygodni.  Równocześnie w kraju za sprawą byłego, kabaretowego kandydata na prezydenta Jana Pietrzaka, rozpoczyna się dyskusja nad jego propozycją budowy Łuku Triumfalnego, upamiętniającego wydarzenie sprzed stu lat, w którym Polacy obronili świat przed bolszewizmem.
Pojawienie się tych dwóch informacji równolegle pozwala przypuszczać, iż jest to początek jakiejś akcji. Skóra cierpnie! Co oni jeszcze wymyślą?
Do niedawna o wschodniej części Polski mówiono jako o ścianie biedy i powodowanego nią płaczu. Ale to właśnie tam przybywa nam pomników i monumentów. Będą kolejne. Wszystko podobno ze składek ludzi. Zatem ludzie tam bogaci i w pieniądze, i w „gospodarcze” inicjatywy.
Pierwsze potrzeby narodu zostały zaspokojone. Są autostrady, nowe drogi lokalne, hale sportowe, nowoczesne centra handlowe, spadające bezrobocie,  maluchy zamieniliśmy na fordy, fiaty i mercedesy. Czego nam brakuje? Pomników!!!
A może by tak w Siedlcach i gdzie indziej nową ścieżkę rowerową ludziom urządzić, komunalne kamienice otynkować, w parku nowe ławki postawić i plac zabaw dla dzieci uporządkować?

Akcja promocyjna polskich owoców w Senacie

jabłka6 sierpnia 2014 r. w Senacie odbyła się akcja  promująca polskie owoce pod hasłem: „Zjedz jabłko wspólnie z marszałkiem Senatu”. Wzięli w niej udział senatorowie ze wszystkich klubów parlamentarnych. Obecni byli marszałkowie: Bogdan Borusewicz,  Stanisław Karczewski, Maria Pańczyk-Pozdziej, Jan Wyrowiński, a także prezes Związku Sadowników RP Mirosław Maliszewski. Marszałek Bogdan Borusewicz, wicemarszałek Stanisław Karczewski i prezes Mirosław Maliszewski zachęcali do jedzenia polskich owoców, będących znakomitym dodatkiem do codziennej  diety i służących zdrowiu. Jabłka i śliwki dostarczone przez sadowników z okolic Grójca zostały zjedzone przez senatorów i licznie przybyłych przedstawicieli mediów.

„Przy okazji posiedzenia Senatu chcieliśmy z przewodniczącym Związku Sadowników pokazać naszą solidarność z tymi, których sankcje rosyjskie dotykają” – powiedział marszałek Bogdan Borusewicz. Dodał, że rosyjskie embargo nie ma żadnego związku z jakością polskich jabłek, a także innych owoców i warzyw. Są to sankcje polityczne, które dotykają zarówno polskich producentów, jak i rosyjskich konsumentów.

„To nie UE wprowadziła zakaz eksportu jabłek do Rosji, a są to sankcje rosyjskie, które nie mają żadnego związku z jakością jabłek. Są to sankcje polityczne, które dotykają polskich producentów, ale także rosyjskich konsumentów. Rosja musi wiedzieć, że na rosyjskie restrykcje będzie wspólna odpowiedź wszystkich ugrupowań politycznych i całego polskiego społeczeństwa” – podkreślił marszałek Senatu.

Wicemarszałek Stanisław Karczewski powiedział, że zamierza promować polskie jabłka podczas spotkania z chińską delegacją, 8 sierpnia. „Mam zamiar oczarować ich naszymi jabłkami. Bardzo aktualne jest powiedzenie <<jedno jabłko z wieczora i nie ma doktora>>” – stwierdził wicemarszałek Senatu.
senat3 senat2 senat1